piątek, 25 maja 2012

Rozdział III - Bo warto być tylko sobą


3. Szkoła

Wstałam w świetnym nastroju, który przeminął. Zanikł całkowicie, gdy popatrzyłam w lustro i stwierdziłam, że wyglądam jak zombie.
Poszłam wziąć prysznic by umyć włosy moim ulubionym szamponem o zapachu maliny. Szlak mnie trafił, gdy dodarła do mnie wiadomość, że się skończył.
Musiałam umyć włosy czymś, co pachniało mydłem, choć pisało, że to małe gówno jest podobnież migdałowe. Dodam też, że było zielone.
Po powrocie z łazienki ubrałam się w koszulkę z napisem „ i love me” skórzaną czarną kurtkę i obcisłe fioletowe spodnie.
Głowę przewiązałam białą bandaną.
Założyłam moje ulubione czarne glany i wyszłam do szkoły.
Gdy weszłam do budynku, ktoś rzucił we mnie butem.
Tak, tak, cóż za miłe przywitanie…
Rzuciłam tylko pod nosem „Chłopie, co ty bierzesz?” i ruszyłam pod klasę.
Tam czekały na mnie Stacia i jej orszak. O dziwo dołączył się do nich jeden laluś. Współczułam chłopakowi, ale ten nagle powiedział w moim kierunku „ Myślisz, że jesteś fajna?”. Co za kretyn, brak słów.
Uśmiechnęłam się tylko kpiąco do niego i odpowiedziałam „na pewno fajniejsza od Ciebie, laska”.  Kolesiowi zbledła mina i chwilę po tym odsunął się od dziewczyn. Biedaczek.
Przekazałam Adele pieniądze, przy czym czułam się jak mafia, bo nikt się nie mógł o tym dowiedzieć.
Godziny straszne mi się dłużyły, przez najbliższy… Tydzień.

0 komentarze:

Prześlij komentarz